Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eurowizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eurowizja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Potok słów: Niestety Eurowizja

Eurowizję wygrał(a) baba z brodą. I nagle wielkie halo, czy Europa jest tolerancyjna. Dyskusje, czy ten biedny człowiek powinien się leczyć, czy może to raczej piękne, że na scenie jest sobą. Poziom artystyczny Eurowizji jest marny, i kwestią gustu jest, czy komuś podobał się występ tej osoby, czy nie. 

Tak czy inaczej, wtrącę swoje trzy grosze, bo mogę. 

Po pierwsze: dla mnie baba z brodą to zgon na miejscu. Przyszłość tego człowieka jest mi obojętna, ale smuci mnie, że ktoś taki zyskuje powszechne uznanie. Jeśli ludzi nie gorszy widok kobiety z brodą, to mam tylko jeden komentarz: jak żyć? 


ŹLE:
Baba z brodą. źródło: http://www.eurovision.tv

DOBRZE:

Baba z wąsem. Trzeba umieć to robić!
 źródło: http://myfreddiemercury.com/
Po drugie:  jeśli już mamy łączyć muzykę z zagadnieniem orientacji seksualnych, to uważam, że Europa (i nie tylko Europa) już dawno pokazała, że JEST tolerancyjna. Freddie Mercury, Dawid Bowie, Elton John, Antony Hegarty, Boy George – słuchając ich twórczości mam szczerze gdzieś, że spali i śpią z mężczyznami, bo bronią się muzyką przez duże M. Baba z brodą się nie broni, sorry. Jeśli ktoś mi powie, że w jej/jego występie chodziło o muzykę, to  wybaczcie, ale „nie przeciągajmy rozmowy, aż tak bardzo się nie lubimy”. Wydaje mi się, że w tym występie chodziło raczej o „patrz, jestem babą z brodą, a i tak (albo raczej DLATEGO) wygram Eurowizję”. A Freddiemu chodziło o to, że „patrz, jestem w związku ze swoim fryzjerem, a i tak moja muzyka jest ponadczasowa”. Nie chodzi o sam fakt, że tamci są wielcy, a baba z brodą nie. Chodzi o to, że albo ktoś robi muzykę i przy okazji jest inaczej zorientowany (i to jest spoko, można i powinno się to tolerować), albo ktoś jest inaczej zorientowany i przy okazji robi "muzykę" (tj. jest babą z brodą wygrywającą Eurowizję). Chała, moi piękni, chała.

Całe szczęście, że w Polsce i na świecie jest tyle fantastycznych festiwali muzycznych, że mam gdzieś Eurowizję, niech sobie będzie, niech cyrk trwa. Przykre jest to, że w TV transmituje się takie dno, ale mam wybór – mogę nie oglądać, ostatecznie nie czuję się w żaden sposób pokrzywdzona.