Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bukowy Las. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 marca 2018

dr Kelly Brogan "Prawda o kobiecej depresji. Jak zapanować nad ciałem, by uzdrowić umysł"

Wiecie, jak to jest ze wstępami książek. Często się je omija, szczególnie w książkach poradnikowych. Same poradniki też często omijam, szczególnie jeśli przy autorze (zagranicznym) znajduje się przedrostek „dr”. Jakoś działa mi to na nerwy. „Dr taki i taki”. Profesor Zbigniew Lew-Starowicz też pisze książki, a na żadnej z nich nie widnieje „prof.”. Ale co ja się tu będę kłócić, nie o to, nie o to. 



Czytając pierwsze słowa książki DR Kelly Brogan Prawda o kobiecej depresji. Jak zapanować nad ciałem, by uzdrowić umysł, poczułam, że to coś dla mnie. Z chęcią cytuję fragment: 

Być może prawie każdego ranka budzisz się bez motywacji i inspiracji, zmuszasz się do przetrwania, wyczekując końca dnia (lub drinka). Może niekiedy bez wyraźnego powodu ogarnia cię strach albo panika. Nie jesteś w stanie uciszyć czarnych myśli, co wzmaga twój niepokój. Czasami masz wrażenie, że w każdej chwili z twoich oczu może popłynąć nieprzerwany strumień łez, albo nie pamiętasz, kiedy ostatnio przejęłaś się czymś tak bardzo, żeby płakać.

Przeczytałam tę książkę od deski do deski i mogłabym napisać o niej dużo. Niemniej jednak myślę, że powyższy cytat jest zupełnie wystarczający, abyście wiedziały, czy publikacja może być Wam pomocna. 

Dr Brogan twierdzi, że:
  • nie wyleczysz depresji farmakologią, a tylko sobie zaszkodzisz
  • wszystko jest toksyczne: jedzenie jest toksyczne, picie jest toksyczne, leki są toksyczne, meble są toksyczne, paragony fiskalne są toksyczne, woda jest toksyczna... wymieniać dalej?
  • ach, jeszcze jedno, bo to ważne: gluten jest toksyczny!


Mając na uwadze powyższe, dr Brogan radzi, aby:

  • znaleźć prawdziwy powód obniżonego samopoczucia, zamiast iść na półgodzinną wizytę do psychiatry, skutkującą receptą uzależniającą nieraz na długie lata. Powód znajdziesz wykonując badania. Część refundowana w Polsce przez NFZ, część niestety do zrobienia tylko prywatnie Ameryki nie odkrywa (wiadomo, że trzeba przebadać tarczycę jeśli masz podejrzenie depresji), ale daje do myślenia i podpowiada, jakie badania warto zrobić ponadto;
  • zmienić toksyczne na nietoksyczne: woda filtrowana, mięso od „krów wypasanych na trawie”, „organiczne kurczaki”, „jajka od kur z wolnego wybiegu” itp. itd.;
  • zrezygnować z glutenu – to wg dr Brogan wymóg konieczny; dla mnie raczej nie do przejścia... Ale mimo to skorzystałam już z kilku zawartych w książce przepisów i muszę przyznać, że są rewelacyjne, np. kurczak curry z cukinią, niby nic wystrzałowego, ale smakowite, że hoho :) (w ogóle chciałabym zwrócić uwagę na kurkumę, która jest na maksa zdrowa i w publikacji znalazłam tego kolejne potwierdzenie);
  • ruszać się! - znów nie Ameryka, ale osoba w depresji może zapominać, lub po prostu nie mieć siły na aktywność fizyczną.

Prawda o kobiecej depresji (wolę tytuł oryginalny: A mind of your own) to krytyka na psychiatrię konwencjonalną. Nie chcę tego podważać ani wypowiadać się na ten temat, bo nie mam wystarczającej wiedzy. Na pewno wyniosłam z tej książki coś więcej niż tylko pojazd na psychiatrów, mianowicie smakowite przepisy, listę ważnych badań (nie tylko dla osób z depresją) oraz zwiększoną uwagę na bombardowanie reklamami leków. 


Gdyby w Polsce była możliwość reklamowania w TV antybiotyków i psychotropów, jestem pewna, że obok reklam podpasek i Lidla prym wiodłyby właśnie one. Zobaczcie ile jest reklam syropów dla dzieci, magicznych środków na przeziębienie i grypę czy przeciwbólowych. Nie ma opcji żebyś czuł się źle - Apap cię uratuje, a „gorączka to gorączka” i dziecku trzeba zaaplikować lek od razu po zauważeniu pierwszych objawów przeziębienia i zobaczeniu reklamy. Rzygać się chce! Od samego oglądania tych reklam czuję się chora.

Polecam tę książkę. Sporo przydatnych faktów i wskazówek. Nie twierdzę, że od razu zamontuję pod prysznicem urządzenie filtrujące wodę i będę szukać mięsa od szczęśliwych krów, ale przecież mogę sobie kupić jakąś fajną roślinę doniczkową, aby oczyścić nieco powietrze w pokoju, i może w końcu zdecyduję się pójść na zajęcia jogi albo skupię się na głębokim oddychaniu. Sama o takich sprawach często nie myślę lub zapominam, a warto je sobie uzmysłowić. 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Książka: Gayle Forman "Byłam tu"

Nie wierzyłam w literaturę young adult. Zraziłam się po przeczytaniu jednej z książek tego typu jakiś czas temu, która była dość płytka i kiepsko napisana. Zdecydowałam się jednak sięgnąć po kolejną powieść dla „młodych dorosłych”, głównie ze względu na autorkę – Gayle Forman – bo tytuły jej książek często są przywoływane na różnych portalach literackich. No i co z tego wyszło? Niebo a ziemia! „Byłam tu” – najnowsza powieść autorki „Zostań, jeśli kochasz” i „Wróć, jeśli pamiętasz” przywróciła mi wiarę w dobre pisarstwo dla osób wkraczających w dorosłość, a nawet starszych.

Może jeszcze nie wszyscy wiedzą, czym charakteryzują się powieści young adult? Z tego co zauważyłam i wyczytałam, książki tego typu są tworzone na podstawie ogólnego schematu. Bohaterem jest osoba w wieku około 18-20 lat, mająca w swoim życiu już sporo trudnych doświadczeń i przechodząca problemy. Stałym elementem fabuły jest tajemnica i dość dramatyczne sytuacje, tematyka przyjaźni, miłości. Young adult różni się od powieści młodzieżowych tym, że są w nich sceny erotyczne, a nie tylko pocałunki i młodzieńcze, grzeczne zakochanie.

Bohaterką „Byłam tu” jest Cody Reynolds, która cierpi po samobójstwie swojej najbliższej przyjaciółki. Jak można dopuścić do samobójstwa przyjaciela? Jak można nie wiedzieć, że najbliższa ci osoba zmaga się z takim zamiarem? Na te i podobne pytania musi odpowiedzieć sobie Cody, choć historia jest tak zawiła, że tych pytań długo pozostających bez odpowiedzi jest całe mnóstwo.

Jest w tej powieści moment, który troszkę mnie zmroził, i już zaczęłam myśleć, że nie polecę „Byłam tu” żadnej młodej osobie. Chodzi o motyw działalności grup zajmujących się wsparciem samobójstw, tzn. namawianiem ludzi do zabicia się. Obawiałam się, że można w to za bardzo wsiąknąć i „zacząć się interesować”, ale niekoniecznie, bo według mnie ważniejszym, obecnym w książce zagadnieniem jest przebaczenie. Zawsze jestem także za kreowaniem bohaterów chorych na depresję, bo o tej chorobie wciąż wie się za mało i często się jej nie dostrzega, a przecież nieleczona może okazać się tragiczna w skutkach. Na pytanie „leczyć się czy nie?” wciąż zbyt wiele osób wybiera odpowiedź przeczącą.

„Byłam tu” to książka zapadająca w pamięć, wzruszająca i zmuszająca do refleksji nad tym, jaką moc ma przebaczenie, jak okropną i destrukcyjną chorobą jest depresja, jak ważna jest relacja z mamą i z tatą i co zrobić, kiedy od dzieciństwa nie jest ona taka, jak wszyscy by chcieli. Mocno polecam, nie tylko młodym dorosłym, ale i starszym. Dodatkowy plus za dużo muzyki w tle i fenomenalne tłumaczenie. Można napisać dobre young adult? Można!

Wydawnictwo Bukowy Las, 2015
Recenzja opublikowana na dlaLejdis.pl

Muzyka z książki: