sobota, 13 kwietnia 2013

Płyta: Josh Groban "All That Echoes", 2013


www.dlalejdis.pl
Zainteresowałam się nową płytą Josha Grobana, ponieważ wygląda on jak grzeczniejszy brat Serja Tankiana z System of a Down. Tylko zamiast diabelskiego błysku, w oczach Grobana widzę spokój. Drugim powodem był soundtrack filmu „Once”. Jest tam taka piękna piosenka, nazywa się „Falling Slowly”, zaśpiewana przez Glena Hansarda i Marketę Irglovą. Josh Groban zaśpiewał ją na swoim albumie.

Album „All That Echoes” zawiera 12 piosenek, a „Falling Slowly” nie jest jedynym coverem. Utwór ten, trzeci w kolejności, przykuł moją uwagę. Piękna melodia, ale w wykonaniu Grobana stracił swoją magię, może zbyt przyzwyczaiłam się do delikatności kobiecego wokalu Irglovej. Z planu filmowego przenosimy się do Irlandii. „She Moved Through the Fair” to irlandzki utwór folkowy. Może tradycyjne pieśni są ważne, ale do mnie nie przemówiło granie na dudach. Utwierdziłam się jedynie w przekonaniu, że słucham płyty bardzo zróżnicowanej, i zastanawiałam się, czym zaskoczy mnie kolejny utwór. Na szczęście  „Below the line” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, swoją radością. Ale co z tego, kiedy po kilku minutach Josh Groban w duecie z Laurą Pausini częstuje słuchaczy mdłym, rozwleczonym, miłosnym gniotem, nadającym się idalnie jako tło dla najbardziej kiepskich telenoweli. Dużo lepiej niż duet Groban & Pausini, wypada duet Groban & Sandoval. Panowie mają tak podobne barwy głosu, że w pierwszej chwili nie rozróżniłam w utworze dwóch mężczyzn. Dopiero przeglądając książeczkę z tekstami, przysłuchałam się uważniej. Klimat utworu „Un Alma Mas” tworzą przede wszystkim instrumenty smyczkowe, trąbka i akustyczny bas.

Z lepszych piosenek należy zwrócić uwagę na „Hollow talk” – utwór przykuwający uwagę od samego początku, kiedy słyszymy jedynie pojedyncze dźwięki pianina. Budzi niepokój, w warstwie tekstowej i muzycznej. Wydawał mi się dziwnie znajomy, i przeczucie mnie nie myliło. To utwór pochodzącego z Kopenhagi muzyka Jannisa Noya Makrigiannisa. Jannis jest twórcą projektu Choir of Young Believers. Posłuchałam „Hollow Talk” w ich wykonaniu, i ponownie oryginał spodobał mi się bardziej niż wykonanie Josha Grobana. Zastanawiam się, skąd się to u mnie bierze, przecież Grobanowi wokalnie nie można nic zarzucić. Może to właśnie jego wokalna perfekcja nie jest tym, co mnie w muzyce porusza najbardziej.

Zwolennikom klasyki spodoba się „Sincera”, utwór stworzony do grania z orkiestrą. Ze wszystkich na płycie właśnie ten jest najbardziej zwrócony ku klasycznemu śpiewaniu. Słychać, że wokalista dobrze czuje się w takim repertuarze. Choć tak naprawdę, Josh Groban wypada bardzo profesjonalnie zarówno śpiewając pop, utwory folkowe, jak i klasyczne.

Ostatnia piosenka "I believe (When I Fall In love it will be forever)” Steviego Wondera jest według mnie najlepszym coverem na tej płycie. Połowę sukcesu stanowi dobry tekst, sporo zdziałał także chór. Słuchając tego utworu stwierdziłam, że na całej płycie zabrakło mi właśnie chórków.

Josh Groban pochodzi z USA i tam jego płyty pokrywają się platyną. Ponoć uwielbia go Nelly Furtado. Jeśli chcecie znać moje zdanie, nie jestem bardzo podekscytowana albumem „All That Echoes”. Umiejętności wokalne Grobana  (tenor to, czy baryton? – krytycy muzyczni nie są zgodni) i jego szczerość są ujmujące, ale chciałabym, aby było więcej Josha Grobana w Joshu Grobanie. Mniej coverów, więcej autorskiej muzyki. Dlatego muszę się zapoznać z jego wcześniejszymi albumami, bo pierwsze spotkanie z jego twórczością zaledwie delikatnie mnie zaintrygowało. Zauważam i doceniam zdolność łączenia klasycznego śpiewu z popem, folkiem, chwilami nawet muzyką rockową. Ale Josh, ja nadal nie wiem, kim ty jesteś?


16 komentarzy:

  1. Znam Gościa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może polecisz jakieś dobre utwory? :)

      Usuń
  2. Josh ma naprawdę piękny wokal. Najnowsza płyta jest zróżnicowana i inna od poprzednich, ponieważ 'ciągnie' go do szybszych i mocniejszych rytmów, co stanowi problem przy skali jego głosu - nie do wszystkiego pasuje. Ta płyta - jest najbardziej 'Grobanowa' z wszystkich, jakie nagrał. Jest na niej najwięcej jego autorskich utworów.
    Z wcześniejszych singli, polecam 'February Song', 'Alla Luce Del Sole', 'Mi Mancherai', 'Remember When It Rained', 'Awake', 'You Are Loved', czy najpiękniejszy cover 'You Raise Me Up'. Generalnie, każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie w jego muzyce - o ile dobrze 'poszpera'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że ma piękny wokal! Czytałam o poprzednich płytach, ale nie miałam jeszcze okazji ich posłuchać. Szkoda, że się bierze za tyle coverów, chętnie posłuchałabym więcej jego autorskiej muzyki, bo covery średnio mi podchodzą. Choć "You raise me up" rzeczywiście pięknie zaśpiewane. "Generalnie, każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie w jego muzyce" - zgadzam się w pełni.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. kiepska ta recenzja. pominiętych kilka utworów, niespójna, kłania się znajomość muzyczna lub po prostu używania wujka googla - słoń musiał Pani nadepnąć na ucho, skoro w "un alma mas" słyszy Pani drugi męski wokal Sandovala, który jest... trębaczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiepski ten komentarz, ortografia się kłania. Nikt mi na ucho na szczęście nie nadepnął. Widzi Pan/i, początkowo nie słyszałam dwóch wokali we wspomnianym utworze, czyli moje pierwsze odczucie nie było złe. Zmyliła mnie informacja zawarta w książeczce, że jest on duetem. Oczywiście, że się kłania znajomość muzyczna. Całe szczęście, że nie reklamowałam się nigdy profesjonalizmem i obiektywnością :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. chodziło mi o to, że nie sprawdziła Pani kim jest Sandoval. przeczytała Pani, że to duet i na siłę szukała czegoś innego, niż jest w rzeczywistości. napisała Pani: 'Panowie mają tak podobne barwy głosu, że w pierwszej chwili nie rozróżniłam w utworze dwóch mężczyzn. Dopiero przeglądając książeczkę z tekstami, przysłuchałam się uważniej.' chyba jednak słoń nadepnął, bo wychodzi na to, że ostatecznie, wg Pani, Sandoval śpiewa.
      i głównie dlatego to jest kiepskie - zwłaszcza w przypadku, jeśli planuje Pani recenzowaniem zarabiać na życie...
      PS. wytykanie ortografii w Internecie - słabizna. jeszcze gdyby rozpoczynanie zdania z małej litery było naprawdę jakimś przestępstwem...
      również pozdrawiam!

      Usuń
    3. Wiem, że to gafa z mojej strony, nie mówię, że nie. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Zdaję sobie sprawę, że zanim zacznę zarabiać recenzowaniem na życie (o ile kiedykolwiek to nastąpi), muszę się podszkolić z wiedzy muzycznej.

      Według mnie zwracanie uwagi na ortografię w Internecie nie jest słabizną. Tym bardziej, że nie chodzi mi jedynie o rozpoczynanie zdania z małej litery, bo błędów w wypowiedzi było więcej. Razi mnie wtórny analfabetyzm w Sieci (mam na myśli ogół, nie powyższy komentarz). Skoro piszemy bez polskich znaków, to może zacznijmy też wymawiać wyrazy w podobny sposób? Trochę to głupie.

      Usuń
    4. no nie mogłam się powstrzymać :) w którym miejscu mojego komentarza znalazła Pani błąd ortograficzny?? czytam, czytam i...chyba jestem ślepa! a poza tym, wytykać można, jeśli sobie samemu nie ma co wytknąć - w tym miejscu zalecam uważne przeczytanie raz jeszcze Pani recenzji.

      Usuń
    5. Parafrazując: wytykać można, jeśli sobie samemu nie ma co wytknąć - w tym miejscu zalecam uważne przeczytanie raz jeszcze Pani komentarza - naprawdę ma Pani ochotę tak się licytować? Mnie na tym nie zależy. Błędy są, jeśli Pani ich nie zauważa, to już nie mój problem. Nie będę ich wskazywać, ponieważ według Pani jest to słabe; nie chcę tracić mojego i Pani czasu na moje językowe sugestie.

      Dziękuję za Pani wypowiedzi, dzięki nim będę bardziej uważać, zanim coś opublikuję. Nikt nie jest nieomylny, przyznałam się do błędu. Wszystkich fanów Grobana przepraszam za ignorancję.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Uwielbiam Grobana. Mam wszystkie płyty i osobiście uważam, że All That Echoes jest jedną z najlepszych, szczególnie przez większą różnorodność. Dzięki temu może trafić ona do szerszego grona odbiorców, którzy do tej pory nie mieli szansy zetknąć się z twórczością Josha Grobana. Fakt, że covery różnią się od oryginałów to według mnie zaleta. Zdecydowanie bardziej szanuję artystę, który próbuje nadać starym utworom nowy charakter i wyrazić coś od siebie. Tak też należy oceniać covery na tej płycie, przez pryzmat głosu i gatunków muzycznych w jakich obraca się Groban. I wcale nie uważam, że na płycie jest mało autorskich utworów Josha. Brave, False Alarms, Below The Line czy Happy in My Heartache to kilka piosenek, których twórcą jest Groban. Poza tym wartość płyty podnosi jej wielojęzykowość. Oprócz utworów anglojęzycznych pojawiają się na płycie włoskie i hiszpańskie brzmienia.
    Mnie recenzja nie przekonała. Sprawia wrażenie nieprzemyślanej i napisanej w biegu. Polecam wielokrotne przesłuchanie płyty zanim napisze się o niej recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielojęzykowość i covery wnoszące do znanych utworów coś nowego oczywiście mogą być zaletą. Mnie jednak nie przekonały, po prostu bardziej podobają mi się oryginały, i już nic na to nie poradzę, kwestia gustu. Pewnie gdybym była fanką Grobana znającą wszystkie jego nagrania, również broniłabym go całym sercem :) Nie słuchałam wcześniej podobnej muzyki, spróbowałam, przekonałam się, że to raczej nie dla mnie (choć jest bardzo dobra!), wyraziłam opinię. Płytę przesłuchałam wiele razy; sama nie chciałabym czytać recenzji napisanej po jednokrotnym przesłuchaniu podczas odkurzania :) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jestem fanką Josha od dłuższego czasu. Zgadzam się z częścią w której mówi Pani, że za mało Josha w Joshu i więcej autorskich pomysłów. Pamiętajmy jednak, że to nie jest pierwsza jego płyta. Ta płyta miała trafić do szerszego grona odbiorców. I to zadanie udało mu się świetnie. Od kilku tygodni "Brave" zajmuje pierwsze miejsce na liście przebojów radia Zet. Jest to utwór autorski, który był pierwszym singlem. Niestety poprzednia płyta zawierająca autorskie utwory w Polsce przeszła bez większego echa. Niestety w myśl zasady, że lubimy to co znamy Josh zrobił kilka fajnych coverów i to wypaliło :) Polecam zapoznać się z poprzednimi jego płyami jeśli szuka Pani Josha w Joshu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam o tym, że to nie jest jego pierwsza płyta. Dlatego też w recenzji napisałam, że muszę się zapoznać z jego poprzednimi albumami, może odnajdę Josha w Joshu :)

      Usuń
  6. Groban jest jednym z moich ulubionych artystów, wszystkie jego płyty kupuję bez zastanowienia. Mam więc nadzieję, że i ty polubisz jego wcześniejsze utwory, kiedy już się z nimi zapoznasz. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. witaj! Ja też należę do grona fanów Grobana, ale zamierzam być obiektywna. Rzeczywiście, mało na tej płycie Josha w Joshu. Szkoda, że odszedł od repertuaru, w którym zaczynał swoją karierę - jeśli będziesz mieć ochotę, posłuchaj sobie jego pierwszej płyty pt. "Josh Groban". Tak dla porównania. Niestety, ten facet wypłynął na coverach i są one na każdej płycie - za to też pokochała go Ameryka. Trochę szkoda, bo z jego wrażliwością, głosem i talentem mógłby zajść jeszcze dalej (25 mln sprzedanych płyt) to nie przelewki :D

    OdpowiedzUsuń