poniedziałek, 29 maja 2017

Jędrzej Fijałkowski "Emil 2 czyli kiedy nieszczęśliwe są psy - nieszczęśliwy jest cały świat"

Jeśli ktoś jeszcze nie poznał Emila, odsyłam do recenzji pierwszej części przygód tego wyjątkowego doga niemieckiego oraz jego rodzinki: "Emil czyli kiedy szczęśliwe są psy szczęśliwy jest cały świat"

W kontynuacji "Emil 2..." wiele się dzieje - rodzina zmienia miejsce zamieszkania, a opiekunowie psa muszą stawić czoła fatum, które zdaje się, że nie chce odpuścić - a to niespełniająca oczekiwań ekipa remontowa, a to kable zerwane przez zbyt wysokie drzewa (skąd ja to znam? czy ktoś miły zechce przyciąć moje tuje?), a to... eh, można by wymieniać długo usterki życia codziennego.
W tym wszystkim ostoją spokoju, inteligencji i błyskotliwości pozostaje Emil. Choć coraz starszy, trochę mniej rozmowny i skracający dystanse spacerowe, to jednak wciąż to samo, poczciwe psisko. 

Sam autor przyznaje, że Emilowym opowieściom daleko do Literackiej Nagrody Nike, książkę czyta się z przyjemnością na ogrodzie, wśród szumu drzew i śpiewu ptaków. Najlepiej, jeśli gdzieś obok hasa po trawie jakiś osobisty "Emil" - w moim przypadku dwie kotki: Fredzia i Kaleja. Jeszcze dwa lata temu powiedziałabym, że Emilka...


Przy okazji: Kaleja i Fredzia :) 

A właśnie, Emilka. Kociczka, która 10 lat przeżyła w całkowitym zdrowiu, jedynie raz kiedyś miała gorączkę i musiałam ją zawieźć do weterynarza. Nic nie wróżyło, że tak nagle odejdzie. Nigdy się nie dowiem, czym się zatruła - jako kot biegający po dworze, trudno powiedzieć, co feralnego zeżarła, że ją brzydko mówiąc "pozamiatało" w ciągu kilku dni. Jak widać nawet na wsi czekają na zwierzęta chemiczne niebezpieczeństwa.

Wspominam ten smutny czas, kiedy musiałam tak nagle pożegnać się z Emilką, bo Jędrzej Fijałkowski w książce również poruszył trudny temat. Czy ratować za wszelką cenę chore zwierzę, co nierzadko skutkuje codziennymi kroplówkami, zastrzykami i bólem tak zwierzęcia, jak i jego opiekuna, czy pozwolić odejść?

Z serca polecam "Emila" i "Emila 2" wszystkim dogomaniakom oraz tym, którzy nie wyobrażają sobie życia bez tupotu łap naszych mniejszych braci (choć w przypadku dogów słowo mniejszy jest niezbyt miarodajne :)

Wyd. Ars Scripti, 2017.

poniedziałek, 8 maja 2017

Jakub Milszewski, Kamil Sadkowski "Gastrobanda. Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim wyjdziesz coś zjeść"

Mężczyźni są tacy inspirujący!
Kiedy spotkałam boksera, zaczęłam trenować boks. 
Kiedy spotkałam gitarzystę, zaczęłam więcej śpiewać. 
Kiedy spotkałam kucharza, zaczęłam... więcej jeść :D

Kolejno czytałam także biografie sportowców, muzyków... oraz "Gastrobandę". 
źródło: smakslowa.pl

"Gastrobanda. Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim wyjdziesz coś zjeść" nie jest wprawdzie biografią kucharza, ale myślę, że to lepiej dla czytelnika, który na co dzień nie siedzi w temacie.
Skubani autorzy! Wymyślając podtytuł, zaskarbili sobie całe rzesze potencjalnych odbiorców, bo przecież każdy z nas od czasu do czasu wychodzi coś zjeść! Choćby do Maka, huehue. 

Jakub Milszewski jest dziennikarzem. Kamil Sadkowski jest kucharzem. "Gastrobanda" jest ich książką, wydaną w tej samej serii, co "Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie" - ten tytuł kojarzy chyba więcej osób. 

Niestety nie bywam zapraszana do restauracji, moje podróże kulinarne oscylują raczej wokół Pasibusa i Thai Express. Niemniej jednak z rosnącym zainteresowaniem czytałam o działaniu wszelkiego rodzaju kuchni... od kuchni. Aby się nie rozpisywać, podam kilka haseł, które naprawdę mnie zaciekawiły:

- Skąd się bierze niechęć kucharzy do kelnerów i na odwrót?
- jak długo świeże mięso może leżeć w restauracyjnych chłodniach?
- jak się zachować w restauracji, aby nie wyjść na buca?
- ile trzeba mieć hajsu, żeby założyć własną restaurację i po co w ogóle to robić?
- po co przyszłemu kucharzowi szkoła gastronomiczna?
- czy występowanie kucharzy w kulinarnych TV show jest obśmiewane czy akceptowane w ich środowisku?

Ja już wiem o co w tym wszystkim chodzi, a jeśli ktoś chętny, to polecam! 
Z tą uwagą, że czuć na sto kilometrów, że książka napisana jest przez facetów nieprzebierających w słowach. Obecne przekleństwa, wulgaryzmy oraz typowo męskie podśmiewanie się. Mnie to nie raziło. 

Zgłodniałam. Pozdrawiam całą gastrobandę i resztę świata!

Wydawnictwo Smak Słowa i Agora SA, 2016