czwartek, 15 marca 2012

„Smycz”, reż. Natalia Korczakowska, Teatr Polski we Wrocławiu.

Owacje na stojąco dla Bartosza Porczyka, jedynego aktora grającego w Smyczy. Skąd tytuł? Inspiracją była piosenka Maanamu właśnie o tytule Smycz. Radzę posłuchać.

Smycz oparta jest na tekstach piosenek, między innymi Lady Pank, Marka Grechuty, Łony, Myslovitz. Między utworami pojawiają się monologi człowieka uzależnionego, konsumenta, spragnionego miłości. Bartosz Porczyk wciela się w rolę Pana Maximum (praca, praca, praca), księdza opowiadającego podniosłym tonem o befsztyku (sic!), prostytutki na niebotycznych obcasach, nastolatka zmierzającego w klapkach na imprezę czy chłopaka kupującego swojej ukochanej prezent. We wszystkich wcieleniach Bartosz Porczyk jest rewelacyjny. Kunszt i wielki, wielki talent! W każdym utworze modelował głos nieco inaczej, a każda postać wymagała od niego przeistoczenia się z jednej skrajności w drugą. Niesamowita kontrola ciała i głosu. Umiejętności aktorskie, wokalne, taneczne – rewelacja. Kilka razy z niedowierzaniem kiwałam głową i otwierałam szeroko oczy ze zdumienia. Wszystko to w towarzystwie kontrabasu, perkusji, saksofonu… 

   Bartosz Porczyk zdumiewał, przerażał, rozśmieszał, prowokował, ujawniał publiczności całą prawdę o współczesnym człowieku. Mimo że wiele razy widownia wybuchała śmiechem, ciężko było się nie zorientować, że śmiejemy się z… samych siebie. Najbardziej zapamiętałam moment, w którym ten śmiech momentalnie przerodził się w łzy, i w niedowierzanie, z czego ja się właściwie śmiałam? Przecież to jest tragiczne! No właśnie. To, co wewnątrz wydaje się tragiczne, na zewnątrz jest tylko śmieszne…Dawno nie przeżyłam takiej gry na emocjach. Plusem była także interakcja z publicznością, jaką wprowadził Artysta. Zwracał się bezpośrednio do nas ("Ale się spociłem"; "Zdaje się, że jesteśmy w teatrze!").

"A my tak łatwopalni
biegniemy w ogień 
by mocniej żyć"

Zniewolenie przez pracę, seks, pieniądze, miłość. Znasz to skądś? Mama mi powiedziała, że urodziłem się z owiniętą wokół szyi pępowiną. A podobno rodzimy się wolni... Czy będąc na tej smyczy, pozostaje jeszcze jakieś Życie, jakieś Ja?

Dla mnie Bartosz Porczyk nie jest jedynie zwycięzcą XXVII Przeglądu Piosenki Aktorskiej (2006 r.). Jest zwycięzcą całkowitym. Co za aktor, co za przekaz. Bartosz Porczyk zawsze, zawsze, zawsze.

Polecam po stokroć skrót utworów, ale tutaj to naprawdę nic w porównaniu z tym, co działo się na scenie. 

2 komentarze:

  1. "Ale się spociłem" - wysyłał w waszą stronę feromony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, wysyłał. Udzieliły mi się :P

      Usuń